kanal

no i dzien mam do dupy, zarowno pod wzgledem finansowym jak i formalnym, bo nie dosc ze mi sie nic nie udaje to jeszcze musze za to placic, w zwiazku z powyzszym nic wiecej dzis nie napisze

oplugawiam finskich biurokratow i zanieczyszczam mleko bankierow

przedszkole

Z gelaufenami jest tak: jak nie ma, to nie ma, bo sie rodza martwe albo zdychaja chwile po porodzie. Jak sie faza na zdychanie konczy, zaczynaja przezywac – i dobrze. Mam teraz piatke, dwa starszaki, dwa maluchy i jeden jeszcze przy matce. Normalnie, kurwa, przedszkole. Albo zlobek. Starszaki juz wychowalem do jedzenia, zyrte to strasznie. Mieszam im mleko, zanosze do boksu, zapinam jedno wiaderko, a tu jak mnie z tylu cos nie bodnie miedzy nogi, malo zem mleka nie dal:/. No bo niby dlaczego wieszam na raz TYLKO jedno wiaderko? I drugi gelaufen musi czekac… Obrazliwe toto, ze hej. Maluchy jeszcze nie wiedza, co dla nich dobre, tu jest najwiecej roboty, bo trzeba toto uczyc ssac. A zeby to sie chcialy uczyc. A skad, grymasza, ze kwasnego mleka nie, a od innej krowy niz mama nie, a jak juz od mamy i swieze, to za zimne, albo za gorace, albo kolor wiaderka sie nie podoba… i tak sa tylko czerwone. Nosz… I maczam palce w tym mleku, wsadzam do pyska, sorry, do mordki, jak zacznie ciumkac to naprowadzam na cycek (wiaderka, wiaderka…), pociagnie toto i chce umykac, wiec gonie, manewruje tym wiaderkiem jedna reka, cuduje, a przeciez to wazy ponad 5 kg. Zero wspolpracy. Piaty gelaufen, wczorajszy, jeszcze ma taryfe ulgowa, bo z mama w boksie siedzi, ale pewnie najdluzej do jutra. Jutro moze jakas roszade przeprowadze, bo porodowke potrzebuje. Normalnie gdyby nie przeklenstwa zaczerpniete z Hemingwaya to bym nerwowo nie wytrzymal… Teraz juz tak nikt nie klnie, a szkoda. Na razie moje topowe to: „plugawie w mleko ich silnikow”:))).

2006-05-28  

scierka

Jakos pare dni temu Juha mi wspomnial, ze mam sierre do roboty. Ok, w koncu to moje hobby, a w dodatku platne i w godzinach pracy:). Pojechalismy po nia na drugi dzien, traktorem przez pola i las. Napomknalem, ze zdaloby sie tabliczke na ciagniku zainstalowac: Ford Service. Potwierdzil i zaznaczyl, ze to sierra terenowa. Przed oczami stanela mi moja podwyzszona scierka 4×4, z nieszczesnym DOHCem (ktoren to silnik zdaniem jednego z mechanikow jest zemsta zachodniego komunisty). No ale nie spodziewalem sie takiego widoku! Wjezdzamy na lesna polanke, a tam stoi sobie scierka – MKI trzydzwiowa, w oczy rzucaja sie dwie rzeczy: przyspawany z przodu potezny taran i lotusowa lotka na tylnej klapie. Juz zaczynam sie smiac. Rycze do lez gdy podchodze blizej. Taran wyspawany z jakiegos konkretnego profilu, lotka wystrugana z… drewna:D. Na masce kilkanascie symboli skrzyzowanego sierpa i mlota, dumny napis KARJALA (a zostalo mi jeszcze z 10 butelek w lodowce;). W srodku zszywkami doczepione do tapicerki skrawki czerwonego pluszu, na podsufitce amerykanska flaga… ani chybi lesny budrel na kolkach. Akumulator jest zdechly, niewiele poradze na miejscu. Juha mowi, ze „owner” nadjezdza. No i przyjechal Janne. Chlopaczek tak z 14 lat, na motorynce. Twardy gosc. Takie auto, laski sikajcie. Probuja odpalic na pych, znaczy Janne w srodku, a Juha pcha scierke traktorem dookola polanki. Nie widze dokladnie, bo lzy mi ciurkiem leca za smiechu. Jedno co im sie udalo to polamac zderzak. Skoczylismy do domu po linke i zawleklismy scierke do Juhy pod garaz. Wymontowalem elektryke i zlecilem suszenie do dnia nastepnego. Przy okazji wymienilem pekniety waz od chlodnicy. Na drugi dzien po zamontowaniu suchego juz i czystego osprzetu odpalam i robie jazde probna. To nie jest auto dla slabeuszy. Kierownica gdzies o cos trze i ciezko krecic. Rozpedzam sie, naciskam hamulec i juz wiem po co jest ten taran z przodu. TO jest hamulec, bo innych nie ma;D. Scierke zatrzymuje sie albo bezwladnoscia i tarciem, albo waleniem w cos… Oj, dawno sie tak nie ubawilem:).

2006-05-27

porod

Trzeci gelaufen urodzil sie kilka dni temu, zyje do dzis, choc nieco slabowity i specjalnie jesc nie chce. Wbrew logice i zelaznemu prawu natury robie mu krzywde, bo 2 razy dziennie wpuszczam do niego mame, zeby sobie pobyli chwile razem. Ale moze dzis sie to skonczy, przeniose go do pozostalych gelaufenow. Jest on o tyle charakterystyczny, ze to pierwszy ktoremu pomagalem przyjsc na swiat. Drugiemu wczoraj wieczorem. 215 lezala sobie spokojnie a spod ogona wystawaly jej nozki. Przegonilem na porodowke, wymoscilem, zanurzylem reke into krowia d…, znaczy do drog rodnych, coby sprawdzic, czy dobrze idzie. Dobrze, zebami do przodu;). No bo najpierw czuc nogi, a potem nagle natyka sie na zeby. Wzialem linke, zawiazalem na srodreczu, no i ciagne w rytm skurczow. Marnie idzie, odpuscilem na chwile, poszedlem po rure porodowa, taka tylko 1,5 metra znalazlem. Musi wystarczyc. Przelozylem przez linke, zaparlem o barierke (fizyka/maszyny proste/dzwignia) i jedziemy. Nadal marnie mi idzie, rozumiem juz dlaczego czasem na wsi podpina sie do cielaka traktor, zeby go wyciagnac… walcze tak z tym porodem, mam juz na wierzchu wezly linki i jezyk (taaa, najpierw wychodza nozki, potem jezyk (ale cielak ma dlugi jezyk…) i wtedy dopiero widze, ze Juha stoi sobie pare krokow ode mnie, patrzy jak sie mecze i zrelaksowany papierosa sobie pali… wrrrr. Dopalil i przyszedl pomoc. Wyciagnelismy w koncu tego gelaufena, znowu chlopak, znowu zywy:). Ja wrocilem do dojenia a Juha zajal sie noszeniem wody dla mamy (mama zaraz po porodzie wypija ciagiem do 80 litrow cieplej wody:O). Mimo tej wieczornej niespodzianki (w koncu to dzien matki) skonczylem o stosunkowo normalnej godzinie – znaczy o polnocy.

mleko

Takie zwykle, swieze, prosto od krowy. Wczoraj po raz pierwszy wzialem sobie do domu „firmowe” mleko i dzis na sniadanie sprobowalem. Hmmm, moze to kwestia przyzwyczajenia, ale sklepowe pasuje mi bardziej. Sprobuje sie mimo to przestawic, ze wzgledow m.inn. ekonomicznych. No chyba ze moj zoladek stanowczo a paskudnie zaprotestuje, ale jak na razie siedzi cicho. Moze to ze wzgledu na zawartosc tluszczu, bo ma pewnie z 15%. Tak mnie wzialo na to mleko po przeczytaniu u Kossakowej, jak to krzyzowcy po kolejnej glodowce rzucili sie na krowy i kozy i podpinali sie do nich bezposrednio… ale Krzyzowcow mam juz za soba. Dobra rzecz. Warto. Teraz odbywam przygotowanie psychiczne do Hemingwaya. Komu bije dzwon. Kiedys zabil mnie, dwa razy. Pierwszy i drugi wypadek. A miedzy nimi okres zycia, ktory trudnoby nazwac cnotliwym i statecznym. A na pewno nie madrym. Moze tak mialo byc? Dio li volt?

gelaufeny

paskapaiva dzis byla, znaczy gowniany dzien. Doslownie i z pozytywnym wydzwiekiem. Przenioslem drugiego gelaufena do boksu dla szczyli, i posprzatalem tak ze na deskach mozna operowac bez odkazania. Przy okazji nauczylem sie co to paskakone. To shitmachine, czyli gowniarka;). A gelaufeny mam dwa, jeden normalnie laciaty, druga caluska czarna, tylko przy jednej raciczce ma kilka bialych wlosow. Wreszcie zywe, hallelujah (to od dwoch dni najbardziej popularne finskie slowo:), bardziej nawet niz Ahonen w zimie). A dlaczego gelaufeny? No bo "eine kleine cielatko po polu gelaufen":D.