odwilz

No tak chyba w sobote jak sie budzilem to taki widok mialem za oknem:

a wczoraj jadac do pracy audi, bo krowka znow zaniemogla, osiagalem na letnich oponach predkosci relatywistyczne (do c brakowalo mi zaledwie 299999,99999999 km/s – w przyblizeniu;)). No ale na takiej drodze…

a dzis w ciagu dnia przyszla na chwile odwilz, a zaraz potem znowu mroz scial to co sie roztopilo i jest naprawde wesolo…

sniezny pies

Pomijajac juz problemy z uruchomieniem krowki (oj narobilem sie dzisiaj pod sklepem…:/), to chcialbym uprzejmie zakomunikowac, ze zima idzie… Co zademenstruowal ten nietypowy "kierowca" przywozac skadsik snieg na samochodzie…

Az chce sie zacytowac Miodka profesora, ze bedzie "kurewsko zimno"…

po urlopie

No i pierwszy dzien w pracy zaczal sie od ryku konajacego tyranozaura, jaki wydaje z siebie gelaufeniaca sie krowa. No wiec wzialem sie w garsc, wzialem sznur i rure porodowa i wyciagnalem tego cymbcia:

a potem to juz luz, z pogladowym widokiem na miejsce, ktre kiedys bylo zagajnikiem przeze mnie wycinanym:

a tera ide na zakupy. Milego dnia Wszystkim zycze:).

powrot terrorysty

Dzien powrotu okazal sie bardziej stresujacy niz sie spodziewalem. No bo nie spodziewalem sie, ze pani na lotnisku mi powie, ze to, ze mam bilet, to jeszcze nie znaczy, ze bede mial miejsce w samolocie. No bo LOT sprzedal wiecej biletow niz jest miejsc w samolocie… Kazala mi sie stawic na gate pol godziny przed planowym odlotem i dowiedziec sie czy bede mogl leciec. Taaaa, tylko ze jak zobaczylem kolejke do gate…

to bylem chyba dwusetny. Ale jako finski terrorysta (prospect;)) na beszczela podpiolem sie pod pana ktory zbieral pasazerow na lot do Moskwy i skrocilem sobie ta kolejke do… zera:). Takie skojarzenie mi sie pojawilo, ze jak nie bedzie miejsc w samolocie, to moze ten autobus zawiezie nadmiar pasazerow do Helsinek…

jednak udalo mi sie wcisnac do samolotu – na szczescie to nie Embraer sterowany calkowicie elektronika, tylko stary poczciwy Boeing 737…

no i w koncu zobaczylem moje ulubione miejsce w Helsinkach – parking dla motocykli:)

A potem przyjechal Cender, a potem pojechalem do domu. Droga uplynela bez fajerwerkow, zabladzilem tylko dwa razy, przespalem sie troche na jednej stacji i 3:30 uczcilem powrot do domu butelka samolotowego wina:)

jak sie mozna slinic…

ano co najmniej na dwa sposoby

pierwszy to na widok prawie zupelnie zwyklego samochodu (nosz zawsze chcialem miec takie cacko), zewnetrznie zupelnie przecietnego:

pod maska ktorego drzemie prawie trzylitrowy 24ro zaworowy cosworth

a srodek to automat, pelna elektryka i kupa innych bajerow

a drugi sposob to patrzac jak dziewczyny szykuja ciasto…

ktore potem wespol konsumujemy:)