o zlosliwosci

J zalatwila sobie prace w Anglii od 19go maja. 17 powinna wyjechac, zeby zdazyc. zapytala mnie w smsie, czy moge sie zajac dziecmi od 17go. Odpisalem, ze moge sie zajac dziecmi od 17go – zalozylem sobie, ze chwile z nimi bede w Tychach, zeby dowiedziec sie co bedzie w ostatnim miesiacu w szkole u mlodego, potem jedziemy do majatku. Bo mam co tam robic. Ewentualnie potem jeszcze przyjechaloby sie na zakonczenie roku, bo to koniec pierwszej klasy. Wczoraj zapytalem J, czy zalatwila. Zalatwia. Przy okazji wyszlo, ze J spodziewa sie, ze ja bede siedzial przez ten caly czas w Tychach. No jasne. Bo to przeciez normalne, ze od reki rzuce wszystko i przyjade zajmowac sie dziecmi tam gdzie J chce i jak ona chce, a ona w tym czasie pojedzie robic kariere. No niestety, wyprowadzilem ja z bledu. Coz, odpowiedz byla ze nie, ona sie nie zgadza i jeszcze zapytala, czy zawsze, kurwa, musze byc taki zlosliwy. Hmmm…

No dzis jeszcze dostalem od niej smsa, ze nie ma srodkow do zycia i musi zaplacic Wiki przedszkole, czy moge jej wyslac wczesniej kase albo czy moge jej pozyczyc. Coz, nie mam, a powaznie zastanowilbym sie, czy tego nie zrobic, bo pierwszy raz od kilku lat uzyla w skladni slowa prosze. No ale… raz ze nie mam, a dwa ze nie widze powodu zeby glodowac przez ostatni tydzien przed wyplata tylko dlatego, ze trzeba zaplacic za przedszkole. No nic, zobaczymy, jak sie to wszystko ulozy. …