kto nasra wyzej?

Geniusz koniowatych codziennie mnie zaskakuje czyms nowym. Dzis dzien troche rozpizdzony, ale… Udawszy sie na pastwisko stwierdzilem obecnosc pomnika:

Ot na betonowym cokole spoczywa sobie konskie gowno. Sztuka naturalistyczna jednym slowem. Czyzby to taki pozegnalny akcent Tymoteusza? Pewnie tak, bo po usunieciu artefaktu zaczela sie rozpacz i walenie glowa w betonowy slupek:

Z niemym pytaniem w oczach: "Gdzie moja kupa?!!!"
Pozostawmy psychicznych samym sobie. Spojrzmy w inne oczy/oko. Zepsulem sobie konia:

To nie sen, to Java. Nie wiem dlaczego ma w papierach przez "V". Niewazne. Wazne ze zachowuje sie jak pies z proba wejscie na glowe wlacznie. Musze jej krew puscic. Do badan i paszportu. Poza tym to jej dobrze zrobi na wiosne;)

Przyjzalem sie pastwisku. Nie mam pojecia jak je podzielic na 5-6 stad zwierzakow. Musze sie z tym przespac.

pomagier weta

Na takie okreslenie sie natknalem na jednym z abonenckich blogow. Urazilo? Nie, bo prawdziwe choc splycajace. I taka historyjka z praktyk mi sie przypomniala, jak kumpel mial szczepienia psow. Przyszedl na to szczepienie pies z pulchnym wlascicielem i pulchnym synalkiem wlasciciela. No i kumpel bierze sie za strzala i slyszy tekst rzeczonego tatusia: "ucz sie synku, ucz, bo jak sie nie bedziesz uczyl to bedziesz szczepil psy jak ten pan…"

I dziwic sie ze wole gadac ze zwierzakami… one nie oceniaja po pozorach.

wstyd staropolski

O poranku mala reorganizacja w koziarni:

Bo pojawiaja sie oznaki wiosny. Na przyklad motyle budza sie do zycia:

Czy one aby nie powinny zdychac jesienia? Zawsze myslalem ze sa jednoroczne… W przeciwienstwie do niektorych kwiatkow w ogrodku:

Krowiszony przyjely reorganizacje pastwiska ze stoickim spokojem:

Aczkolwiek widok krowiej dupy wzbudzil we mnie mieszane uczucia. No bo na widok wypuczonego sromu i wreszcie wyraznych strzykow nie moge sie po prostu zasromac:

Bo to po staropolskiemu oznaczaloby pomieszanie wstydu ze zmartwieniem, a tymczasem oznacza po prostu… wiosne:)

waz sie pochlastal

Wczoraj bialobrzeski zasygnalizowal wyciek z ukladu chlodzenia. Jak to zwykle bywa, awaria powstala stosunkowo niedaleko domu i przy sprzyjajacej pogodzie: wszechobecne kaluze zapewnily wystarczajaca ilosc wody na dojechanie do domu. Dzis zajrzalem do tego i od reki znalazlem przyczyne:

Dopasowalem analogiczny kawalek weza z pozostalosci po citroenie i smiga az milo. Smignelismy testowo do Kandyt po brakujace papiery na krowiszony i nie dosc, ze wszystko dziala, to jeszcze wszystko zalatwione.

Popoludnie pod znakiem realizacji planu bedacego wynikiem olsnienia. Reorganizacja ogrodzenia pastwiska zimowego znaczy. W wyniku przeprowadzonych prac mam teraz dostep do 3 stad z jednego miejsca:

Jutro zobaczymy, co zwierzaki na taka reorganizacje. Wazne ze moge praktycznie cala bande karmic i poic z jednego miejsca, bez koniecznosci przedzierania sie przez bloto. A miejscami siega ono do kolan. Jutro niedziela, zapewne znow pracowita. Jak to niedziela. Dzis juz po prostu zmeczony jestem…

ciagniecie druta

Jazon przezyl noc. Z ugryzionym uchem i brzuchem. Wykapany w blocie. Obraz nedzy i rozpaczy. Najpierw przelozylem go do krowiszonow. Problemow nie bylo. Przez jakis czas. Dopoki Apis nie zechcial go przeleciec. W mysl zasady: obywatelu, nie pieprz bez sensu, przenioslem Jazona do sadziku. Wyraznie mu sie spodobalo:

Dolozylem mu tam Mydlo, zeby samotny sie nie czul. Poniewaz sadzik jest dobry na kilka godzin, zeby go przystosowac na dluzej musialem pociagnac druta. Zeby ciekawosc koniowatych nie zaprowadzila ich do gryzienia kabli WN albo kapieli w szambie. Ze o pacyfikacji przyczepy nie wspomne. Jedyna niedogodnosc to brak naturalnego zbiornika wodnego (kaluzy znaczy) i trzeba bedzie im dawac pic. Ale nie chce mi sie notorycznie opatrywac niedobitkow. Na pocieszenie przyszlo olsnienie. Wiem juz jak podzielic pastwisko, zeby wszyscy byli zadowoleni:) Ale to moze jutro albo kiedys tam – w koncu to pastwisko zimowe:)

prawo natury

Po treningu – Mydlo jest koniem stworzonym pod siodlo, a Jazon koniem stworzonym do ucieczki przed siodlem:/ – zamknalem dwulatki w sadziku. I byly tam prawie caly dzien. Zostawilbym je na noc, ale Jazon uparl sie wejsc do domu przez dziure w narozniku, ktora wytrwale poszerzal. Odprowadzilem wiec gamonie na pastwisko. No i okazalo sie, ze Jazon dostal eksmisje ze stada. Objawilo sie to regularnym wpierdolem zebranym od Tymka:

I na nic byly skargi do wujka Nenara:

Wychodzi na to, ze musze zorganizowac osobne pastwisko dla dwulatkow. O ile Jazon doczeka jutra w dobrym zdrowiu:/
Wyklarowaly mi sie papiery mlodych krowiszonow i koz. Okazalo sie, ze krowiszony sa legalne, bo zakupione w gospodarstwie ekologicznym, a koziolki dzisiaj "sprzedalem", zgodnie z sugestia milej pani z ekologii, z powrotem do BS. Teraz tylko musze wystapic z wnioskiem o zgode na wypas na moim terenie dwoch nieekologicznych kozoidalnych:)

skonienie

Wczoraj Mydlo mnie zaskoczylo. Bez dyskusji dala sobie zalozyc siodlo i nie robila zadnych cyrkow:

No dopiero jak listonosz przyjechal, przywiazalem ja do slupa i stala grzecznie dopoki nie wpadly na nia goniace sie drapiezniki. Urwala sie, ale zaraz wrocila i dala sie zlapac bez problemu. Co nie zmienia faktu ze przy najblizszej okazji z msciwa satysfakcja kopnalem kotka:D
Jazon tez mnie zaskoczyl, biernym oporem. Widocznie mial gorszy dzien. Ladnych pare godzin spedzilem na obcowaniu z konmi, glownie w roli czysciciela i drapacza grzbietowo-szyjnego. Efekty mojego skonienia wyszly jak sobie kolacje robilem:

Teraz to sobie kurde wysusze i bede mial suchy chleb dla konia….
A no i wczoraj rozebralem wieze obleznicza. Wiatr ja obalil wiec jej kariera dobiegla kresu. Odzyskalem w ten sposob sporo budulca ogrodzeniowego i drewna rozpalkowego.
A teraz do roboty:)