wszystko albo nic

Z racji bolacego gardla do lekarza poszedlem, bo posiadany antybiotyk okazal sie byc do… czegos innego. No to dostalem penicyline i zwolnienie. Od razu pojechalem z tym zwolnieniem do instytucji, gdzie poinformowano mnie, ze moge je sobie uzyc jako papieru do… czegos innego, bo KRUS placi rolnikom chorym od 30 dni wzwyz. Czyli rolnik chory ponizej 30tu dni tak naprawde nie jest chory, tylko symuluje i probuje wyludzic pokazna kase. W moim przypadku rozchodzilo sie o 100zl. Potencjal rozruchowy serca mi sie przypomnial. Wszystko albo nic….
I tak wogole zaczalem sie zastanawiac nad mentalnoscia ludzi. No bo panowie od wycinki zdaje sie polozyli lache na ta wycinke. To nic, ze sie umowilismy pol na pol. Skoro nie siedze i ich nie pilnuje, to dlaczego by mnie mieli nie potraktowac jak frajera? No nic, maja jeszcze 3 dni. Zobaczymy. To jest dla mnie fascynujace zjawisko z ta mentalnoscia…
Przywloklem dzis zasilek paszowy dla zwierzakow. W wersji cywilnej:

Zwierzyniec ocipial ze szczescia:

Nie dosc, ze inne, to jeszcze duzo!!!

Jutrzenka ma nabrzmiale, twarde i cieple cycki. Ale srom jakby nigdy nic. Albo sie lada dzien cos wykluje, albo sie cos, tfu, tfu, tfu, popierdolilo… Czas pokaze. Wcale mi sie nie chce doic konia. Znaczy klaczy…

lenistwa ciag dalszy

Nie chcialo mi sie zabierac koniowatych z parku zeby tam zwalic drzewo, to mi panowie zwalili na srodek podworka. Jak juz sobie pocialem to nie chcialo mi sie nosic tego za koziarnie recznie, wiec przewiozlem ladzianka. A ze mokro i wiosennie, to spore zniszczenia wsrod miekkiej murawy poczynilem. Nie mozna tak zostawic, bo jak wyschnie to w lecie bedzie mozna sobie noge skrecic. Albo zlamac. Trzeba wiec "zadeptac". No to zaczalem zadeptywac, praca to mozolna choc niezbyt ciezka i sprzyjajaca mysleniu. Myslalem sobie o tym, jak to kiedys ludzie z lenistwa zaprzegli zwierzeta do pracy. Ot, przegonili bydlo przez pole, ciepneli w to ziarno i przegonili z powrotem, zeby zakryc. I splynelo na mnie olsnienie – wylacznie za sprawa mojego lenistwa. Zamiast zadeptywac wbilem trzy paliki, przeciagnalem druta i sprowadzilem pracownikow:

Pracownicy najpierw wykonali zwiad czyli przymiarke, po czym dosc szybko wzieli sie do roboty:

No i teraz musze polozyc sie i odpoczac, bo jak patrze na czyjas prace to sie mecze;P

wiosennie

Szaro, buro i ponuro. I gardlo mnie boli. Ale zew przodkow podkusil… Takoz sprokurowalem Morane zaiste ekskluzywna:

i dalem jej kopa w d…

A efekt byl natychmiastowy i porazajacy:

Jak to mawiaja motocyklisci: zimo! wypier…..!!! wiosno! napier…..!!!

wydymana spluwa;)

Weekend pod znakiem zawodow cp.

Chyba ostatnich dla mnie w tym roku. To jednak zbyt kosztowna zabawa. No i z czasem bedzie coraz bardziej krucho – zaczyna sie sezon prac polowych. A jak sie skonczy to juz bede splukany doszczetnie. Zeby bylo smieszniej, z Crosa wystrzelalem sobie K-56:). I to chyba w wystarczajacym stopniu zaspokaja moje niedowartosciowane meskie ego;) Jesli o zabawki dla duzych chlopcow chodzi:)

pan lodowego ogrodu

Perkele sataani vittu! Wpadlem wczoraj w zaspe. Dobrze, ze w ortezie. Ale kolano nawalilo ponownie:/ I boli. Od wczoraj terapia lodem (i teraz piwem). I oszczedzam sie jak moge. Rano bylem w lesie tylko dwa razy. Trzeci sie nie liczy, bo pojechalem ratowac moich wycinaczy:

No niestety, na sniegu wyciagniecie traktora z zaladowana przyczepa jest ponad sily ladzianki. Slizga sie i zakopuje. Moze i dobrze. Tak czy inaczej udalo sie innymi metodami i w efekcie mamy taki oto krzepiacy widok:

Jutro sprobuje to pociac. Bo mam sie oszczedzac i nie wolno mi obciazac nogi. A zreszta, moze przeleze caly dzien w lozku? Bo twierdzenie "kto spi ten nie zyje" jakos do mnie nie trafia… lubie snic.

lenistwo

Jestem leniwy. Na przyklad bloga mi sie nie chce pisac. Bo w sumie nie dzieje sie nic. Nie chce mi sie nosic wody krowiszonom, to przynioslem im wanne do obory i zrobilem akwedukt:

Ani chybi starozytni tez zrobili akwedukty z lenistwa…

Wycinac tego lasu tez mi sie nie chcialo. No to Milosz naslal na mnie wycinaczy:

Jak widze ich tempo to nawet wczoraj odpuscilem sobie jechanie po moja dzialke drewna. Bo bym nie nadazyl wywozic. Ale dzis sie chyba zmobilizuje. W koncu oni robia tylko za polowe tego co wytna, reszte musze sobie zabrac.
Nie chce mi sie gotowac kotom i myc naczyn. No to dostaja resztki ze sniadania/obiadu i przy okazji odwalaja wieksza czesc mycia naczyn. Nawet prezent imienionowo-urodzinowy dzis od nich dostalem:

Milo mi sie zrobilo, ze zwierzaki tak o mnie pamietaly:) Powiesilem sobie nad drzwiami… A moze po prostu stwierdzily ze skoro ja im daje resztki, to one mnie tez? Eeee, wole ta pierwsza wersje;)