Gattaca

Pierwszy dzien rehabilitacji szpitalnej za mna. Zaczelo sie od roweru jadacego donikad. Spokojnie utrzymywalem niezle tempo, a moje serce pracowalo jak metronom. Przez pierwsze dwie minuty przynajmniej… Po pietnastu nastepnych doszedlem do wniosku, ze moglbym tu przyjezdzac na rowerze, na jedno by wyszlo. Nastepna w kolejce maszynka magnetyczna jak u Hałsa:

Kusi mnie zeby tam wetknac cos metalowego, ciekawe co sie stanie… Z takich pomyslow skutecznie leczy sala gimnastyczna. Niby nic, niby nie duzo, ale rozwiala moje wyobrazenie o tym, ze jestem macho i poinformowala mnie o istnieniu miesni daaaaawno zapomnianych. Druga sala to przy tym zabawa. Przynajmniej przez chwile. Takie wtaczanie pilki nogami po scianie do gory i na dol. Szostka Weidera to przy tym pikus. No dobra, Pan Pikus. Bo pikus to byl fotelik z ciezarkami:

Szalu nie robi. Ale jak sobie pomysle o czekajacych mnie zakwasach… Nie, lepiej o tym nie myslec. Przez weekend skoncentruje sie na Jadranowej nodze:

Tymek probowal mu ja wczoraj wyrwac. Zebami. Jakie to ludzkie…

nieustajacy strumien kasy…

M zapragnal sobie motocykiel nabyc. Terenowa Yamahe. Do ganiania krow po pastwisku. No i wyszlo, ze pojedziemy do Radomia. Nie wiem dlaczego uparl sie na Yamahe, wspomnialem, ze sa tez inne marki… Malo mi widac prochu, bo gebe niewyparzona mam nadal. Plan byl taki, ze wyjedziemy o 4tej rano, cykniemy ten motor i jeszcze w jedno miejsce podjedziemy bo chcial sobie kosiarko-rozdrabniacz kupic. No dobra…
Dzwoni wieczorem, ze ma dwie wiadomosci. Dobra jest taka, ze wyszukal zarabista Honde. Zla, ze w Bytomiu. Czyli zamiast o 4tej wyjazd bedzie o 22giej… Dobrze, przynajmniej klasc sie juz nie musialem. Pojechalismy, dyskutujac na tematy ogolne i rozne. Najbardziej przypadla mi do gustu teoria, ze trzeba wydawac kase, zeby przyzwyczaic sie do nieustajacego strumienia kasy ktory poplynie jak sie juz wygra w lotto. No i jakos kolo 10tej dotarlismy do w rzeczone miejsce. Targi, jazdy probne i efekt:
 

Fajny sprzet. Jak juz wpadnie na mnie ten nieustajacy strumien, to tez sobie taki sprawie. Jedziemy dalej. Heh, po dwoch kilometrach wjechalismy w skadinad znana mi miescine o dzwiecznej nazwie… Repty Slaskie:) Wyslalbym Lysemu pozdrowienia, ale jedna kreska mi sie na telefonie ostala. Kilka godzin pozniej – juz po zamknieciu, bladzeniu, brzytwie Ockhama – dotarlismy na miejsce. Ach, jaka sliczna pani na nas czekala… rozmarzylem sie. Ale sprzetu nie wzielismy, Za duzy, za ciezki jak na przyczepke ktora mielismy ze soba. Droga powrotna bez fajerwerkow, bo Disco szalu nie robi. Jako terenowke wole Nive. Dotarlem do domu po 24 godzinach i padlem napysk.

Firestarter

Dobry film byl. W swojej kategorii i w swoim czasie. Jakies tam pietno odcisnal…
Jako ze zdolnosci pirokinetycznych nie mam, zadowalalem sie zwykle pirotechnika stosowana. Stosowana poprzednio daaaaawno temu w technikum przy produkcji "swieczek" z saletry i cukru pudru i konstrukcji zapalnikow do tychze. Pamietam jak razu pewnego jeden z zapalnikow nie zareagowal wiec odruchowo zajrzalem w czelusc kartonowej swieczki. I znalazlem sie na pierwszym planie sceny z Powrotu Jedi – sceny ucieczki Sokola Millenium z szybu eksplodujacej Gwiazdy Smierci. Z ta roznica, ze Sokola wsrod plomieni nie bylo a w miejscu przestrzeni kosmicznej znalazla sie moja twarz. Wrazenia… bezcenne:)
Wczoraj padl pomysl zrobienia pierwszego w tym roku grilla. Tfu, rusztu, znaczy. Oczywiscie tradycyjne metody rozpalania uznalem za nieefektywne, a benzynowe za nieekologiczne. Przeblysk geniuszu podsunal mi scene z kinowej wersji Zorro (tej starszej) wiec czym predzej siegnalem po magiczny proszek…

Do rozpalenia ogniska uzylem drewna wzbogaconego. O czarny proch:D Jakies cwierc kilo. Oczywiscie zachowalem nalezyta ostroznosc – usypalem w charakterze lontu prochowa sciezke dlugosci dobrych dwudziestu centymetrow… Jakos nie chcialo sie zapalic od rzuconej zapalki. Przykucnalem wiec i przytknalem zapalke bezposrednio. Tez nie bardzo. No to jeszcze jedna…
Domniemywam, ze jestem jednym z nielicznych zyjacych swiadkow zjawiska zwanego przez fizykow Big Bang. Pamietam wielka jasnosc bijaca z rozprzestrzeniajacej sie kuli bialego ognia, ktora wypelnila moj wszechswiat. Nieco pozniej stwierdzilem oprocz piekacego bolu brak takich elementow owlosienia jak rzesy, znaczna czesc brwi i brody…
Ogien rozpalilem po staremu, benzyna:

Wieczorna konsumpcje wzbogacilem o rozwazania nad zaprzestaniem placenia skladek KRUSu. Po co, skoro przy moim trybie zycia nie mam szans na dozycie emerytury…

jak to sie robi w Krasnołące…

Zadzwonil M i wyrwal mnie z popoludniowego letargu. Ze fajnie by bylo jakbym odwiozl mu lawete i przy okazji odebral sobie rozrzutnik. Coz, w sumie nie widze przeciwwskazan. Jakos w tej propozycji nie doszukalem sie drugiego dna. A bylo…

No bo w Krasnolace rozrzutnik myje sie metoda "wpierdolic do stawu razem z traktorem". Rozwinieciem metody jest "reakcja na fina" – czyli zadzwonic po pomoc.
Pomoc przybyla:

i pomogla:

Przy okazji teoretyzowania na temat ustawien pluga mialem okazje przekonac sie naocznie, jak przebiega orka w Krasnolace. Do przodu jak w innych miejscowosciach. Do cofania niezbedny jest Plugociagacz, ktory podnosi plug recznie i pociaga go ku tylowi wprost proporcjonalnie do ruchu wstecznego ciagnika:

Caly proces jest nadzorowany przez Obserwatora udzielajacego porad w miare opadania Plugociagacza z sil… A wszystko przez truskawki.

przez litosc

Kolorowo ostatnio sie dzieje. Blizniaki sa jagowo-myszate:

i do nich sie chyba upodabnia kolor braku murawy. Wiedziony odwieczna potrzeba postanowilem wprowadzic troche zywszych kolorow do mojego zycia. Heblem:

Albo jak kto woli – strugiem stolarskim. Zeby z hamulcami nie pomylic. No bo ten debowy stol nieco sie wypaczyl. A miejscami nawet wypuczyl. No i warto go nieco odswiezyc. Skoro jest debowy, to nabylem impregnat w kolorze "dab". Ta, tyle ze wczesniej bylo cos duuuuzo ciemniejszego i efekt wyszedl… kolorowy:

Nic to, o nagrode w dziedzinie estetyki ubiegac sie nie zamierzam. Podobnie potraktowalem jellinka. Poniewaz po zimie nabral koloru niebiesko rdzawego, postanowilem zastapic elementy rdzawe kolorem niebieskim – w stosunku do niebieskiego ogolu jest to zdecydowanie soczyscie niebieski. Jak dodamy do tego kilka zywoczarnych akcentow bitexopochodnych, wychodzi niezly kalejdoskop. Oczywiscie cyknalem fotke, ktorej z litosci chyba telefon nie zapisal. I dobrze.
Padniety jestem. Z Krasnolaki wrocilem…

-1

Leniwie sie ten poniedzialek zaczal. Nic mi sie nie chcialo. Zeby lenistwu zadoscuczynic, dolaczylem Tymka do geniuszy. W ten sposob odpadlo mi indywidualne karmienie tego indywiduum. Oczywiscie zaraz potem naprawialem ogrodzenie, bo Tymek postanowil wyjasnic, kto rzadzi na pastwisku:

Polaly sie krew, pot i sperma:

Ze dwa lata temu to pewno pod presja bym latal z alantanem i opatrywal rany. Teraz tylko sie usmiecham – nie musze sie kopac z koniem, niech sie konie kopia miedzy soba. Rozladowanie testosteronu wazna rzecz.
Z nieznanych przyczyn bank obcial mi limit na karcie. W ten sposob rytual suicydalny ma szanse nastapic 2-3 miesiace wczesniej. Chyba, ze wydarzy sie cud…

nuda

Zgodnie z obietnica – nudze sie. Znaczy sie wyszedlem z domu o 10tej, oporzadzilem trzode, pocialem troche drewna rozpalkowego i przygotowalem miejsce pracy nad jellinkiem:

Bo trzeba pospawac pare rzeczy pod spodem, kanalu ani najazdu nie mam a laweta bedzie u mnie stala przez tydzien wiec warto to wykorzystac.
A teraz obiad.