Schyłek wakacji po raz kolejny

 No właśnie. Przypomniały o sobie bobry. Kolejną tamą w Końskim Jarze: 

IMG_20160825_1614091

 To już trzecia w tym miejscu. I dobrze, bo przypomniałem sobie o konieczności upomnienia się o odszkodowanie za ich działalność. Ewentualnie mógłbym się jeszcze upomnieć o jakieś gratyfikacje od Ufojców, za lądowanie bez pozwoleństwa. No bo mi okrąg najpierw wyjarali, w którym długo nic nie rosło, a teraz to jakieś ichnie grzyby się rozpleniły…

IMG_20160825_193121

 Ale niech tam, może to było awaryjne lądowanie…

Awaryjnie wykorzystałem ostatnie podrygi letniej pogody do zagonienia dzieciarni nad jezioro. Zachwyt jakiś tam był, ale bardziej widać zniechęcenie spowodowane oderwaniem od wirtualnej rzeczywistości…

IMG_20160826_120504

 Możemy już wracać? Bo tu wifi nie ma… Normalnie kibel. Jak w stolnicy. Bo tam też jest kibel, ale z wifi:

 IMG_20160828_1905111

 90% odwiedzających jest odrealniona jak porno Rucińskiego. Takie czasy…

Odwieźliśmy dzieciaki, zahaczyliśmy o Dziadków i potem do domu. Nieco naokoło, żeby nowy Młotek do gospodarstwa nabyć. O taki:

IMG_20160830_083632

 Jest na razie kupa frajdy, potem będzie robił w kupie;) Ale na razie ma jeszcze trochę luzu. Na razie;)

 

 

kto ma wakacje ten ma

 Ano właśnie. Wakacje by mi się przydały. No bo jak się wreszcie po latach człowiek ogarnął i zasygnalizował swoją obecność na miejscu…

IMG_20160817_160359

 … to na efekty nie trzeba było długo czekać:

 IMG_20160819_081126

 Co jak co, ale takich gości to jeszcze nie mieliśmy i poprosimy o więcej;) I oni dobrze się bawili, i we mnie coś odżyło. Ale obowiązki obowiązkami, rodzince też się coś należy. No to jedziemy nad morze, do Gdańska. I w piątek pojechaliśmy. Jak to nad morzem, najpierw do KFC i galerii, potem nad morze choć na chwilę, bo już ciemno. Rano odrobimy. Rano telefon: gdzie pan jesteś, bo z kombajnem czekam? Acha. No to rodzince najlepszego, a ja w samochód i rura z powrotem, bo kombajn czeka. A to ważna rzecz. I ładnie na chwilowo suchym polu wygląda:

 IMG_20160820_133806

 Nawet sprawnie poszło. Po 3,5h miałem w stodole 4 tony owsa. Jako że pogoda łaskawa, od razu z Jurijem na pole słomę zbalotować. Trochę to trwało, bo niezgrabione więc tyle kursów co kombajn zrobił. Ale koło 20tej skończyłem 10go balota. No i po żniwach. Wyjątkowo zasłużone piwo i spać. Już w łóżku posłuchałem z uśmiechem, jak na zewnątrz leje:) A rano… nad morze;) Dojechałem koło południa, pogoda niewyjściowa więc przesiedzieliśmy trochę u Heweliusza, trochę w Bałtyckiej. Następny dzień to już pakowanie się do domu i pożegnanie z morzem. Byli tacy, co żegnali się dogłębnie:

IMG_20160822_115647Ja tam hardkorem nie jestem, zbierałem siły na kolejne powożenie rydwanem. Potem jeszcze krótki postój w Elblągu i wieczorem dotarliśmy do domu. W sumie to był całkiem ciekawy wakacyjny tydzień;)

 

 

amury lądowe

Zarastanie stawu wróciło. Jakby amury wymarły. Ale zawsze można zastosować substytut. Na przykład krowiszony. Generalnie wyżrą to co na brzegu, ale trafił się i taki egzemplarz, który młóci od środka:

 IMG_20160812_184903Może docelowo nie są tak skuteczne jak te normalne amury, ale z pewnością smaczniejsze;)

No to czekamy na decyzję pogody z w sprawie żniw…

oblivion

Czy jakoś tak. W sumie dobrze – o niektórych rzeczach warto zapomnieć. Albo o wszystkim. Zobaczymy jak to się potoczy dalej. Tylko czy zapamiętam?;)

Mokro. Skoszone niedojady leżą i czekają na wyschnięcie by zamienić się w baloty. Niech leżą. Owies też czeka, ale na stojąco. Na pogodę i kombajn. O ile ktoś zechce wjechać kombajnem w ekologiczny owies;) Bo oprócz owsa to różne rzeczy tam rosną… Rzeź niewiniątek i próbne wykopki już za mną. W międzyczasie jakieś dłubania okołogumnowe przeprowadzam. Również w postaci kaperskich najazdów na żwirownię:

IMG_20160805_175206

No bo trochę piachożwiru się przyda.

A tak w ogóle to oboje dzieciaków moich starszych mam w tym miesiącu u siebie. Cud normalnie aż dziwny. Ale zgodnie z powiedzeniem, że nie ma tego tamtego co by się nie mogło cośtam, to komentarz sytuacji zachowam dla siebie. Powiedzmy, że nie pamiętam…

Dwa dni wakacji

 Bo dwa lata to u Verna, a dwa miesiące to w szkole. Po zakończeniu prac łazienkowych (bo trochę wolnego miałem między sianokosami a żniwami), wszyscy stwierdziliśmy, że czas na relax. Edziu widział to tak:

IMG_20160727_122328

 Nasza trenerka postanowiła zrelaksować się na Ludwiku:

 IMG_20160727_1852281

 Na razie młodzian nie wykazuje morderczych instynktów. Na razie…;)

A my, kto mógł, zapakowaliśmy się w samochód i pojechaliśmy na dwie noce wakacji. Po drodze lody z czołgiem:

 IMG_20160728_142659

 Następnie do celu, czyli na tratwę:)

 IMG_20160728_203109

 Pierwsza noc jeszcze na adrenalinie, a potem dzień na Biebrzy. Nie ma co, Najmłodsza się zdrowo nawiosłowała, ale i tak miała dość siły, żeby się wdrapać na dach:

IMG_20160729_132004

 Jakoś się przedarliśmy przez szaleńczy nurt dzikiej rzeki. Po dotarciu do cywilizacji zorganizowaliśmy transport i wróciliśmy lądem do punktu wyjścia. Jeszcze jedna noc na wodzie i wracamy. Oczywiście z przerwą na lody w Mikołajkach;)

 IMG_20160730_113624

 Tam też zgarnęliśmy Młodego – Młoda jeszcze przez tydzień bujać się będzie po Mazurach – i do domu. Bo wszędzie dobrze, ale taki basen to tylko w Bartoszycach…

 IMG_20160731_160350

 No i po wakacjach. Teraz można zająć się pracami przydomowymi, jak koszenie trawy, cięcie drewna czy rzezanie baranków, a jak pogoda pozwoli to nad jezioro wyskoczyć czy żniwa zrobić. Jednym słowem: sielanka;)