trzecia tama

Sezon na rowerzystów się chyba skończył. I dobrze, bo ich nie lubię. Zaczął się za to sezon na robotników:

IMG_20161027_0721471 

 Też ich nie lubię, ale są bardziej pożyteczni niż rowerzyści. Nie ma co brać tego do siebie, ja chyba nikogo nie lubię. Taki już ze mnie wredny typ… Żeby nie przebywać w towarzystwie, udałem się z Jurijem w pole:

IMG_20161026_103934

 I znowu: o ja pier…le, wszystko zaore. Oczywiście udało mi się w międzyczasie jeden lemiesz wygiąć, trzeba wymienić. Na allegro po 82zł sztuka, u Cygana po 28… taniość internetu czasem bokiem wychodzi. A czasem nie. Bo paczkę z Indii dostałem:

IMG_20161027_121423

Za całe 15zł. Tam to musi być zajebisty kraj, że im się takie rzeczy opłaca sprzedawać tanio, wysyłać za darmo i jeszcze pasuje i działa. Kurde, jeszcze coś sobie z Chin kupię, niech listonosz ma zagwozdkę;)

 Krowy też mają zagwozdkę, co zrobić z końmi:

IMG_20161026_113408

 No ale jak się potargało ogrodzenie, to trzeba ponosić konsekwencje i znosić sublokatorów.

Swoją drogą zastanawiam się nad konsekwencjami dla sublokatorów którzy postawili mi trzecią tamę w Końskim Jarze:

IMG_20161027_094817

Niby nic, ale trzeba pomyśleć nad zmianą nazwy, bo z jaru robi się trzypoziomowe rozlewisko…

Rozpadało się. Najpierw na gumnie, to i pod dachem siedzieć trzeba. I naprawić na przykład cieknącą umywalkę w Bobrowni, bo się panom robotnikom rozpadało w łazience. No to siłą rozpędu jak bawimy się wodą, to poszedłem do Wody przygotować rury na zimę. Bo ta odwieczna prowizorka zaczęła mnie drażnić. Teraz zamiast skrzyni wypełnionej zżartm przez myszy styropianem, wełną mineralną, wełną owczą oraz szmatami mam coś takiego:

 IMG_20161028_153916 

Zobaczymy co na to powie Pani Zima jak przyjdzie…

deszczowa sobota

 Plan A był taki, że skończę ogrodzenie/zagrodę na niedzielny przepęd bydła. Poranny obrządek gumna był ostatnim co łapało się na plan A. Deszcz skłonił mnie do wdrożenia planu B: Będę się opierdzielał.

Plan B rozpocząłem długo oczekiwanym filmem Hero. Próbowałem jakiś czas temu zrobić z niego seans rodzinny, ale chyba dobrze, że do tego nie doszło. Sporo przydługich momentów zniechęca, ale jak zwykle w chińskich filmach (może z wyjątkiem tych z Sing Lung’iem), przesłanie jest głębokie. Tutaj ta głębia sięgnęła absurdu, czas chyba wracać na powierzchnię…

Chociaż…

Dawno, dawno temu była sobie książka. Podobnie jak POC sporo mi w życiu namieszała. Może podobieństwem do POCa? Obudziła we mnie jakiś tam pociąg do Islandii (są tam pociągi?). Jako, że się starzeję, coś tam drgnęło i wyszukałem na allegro taki oto egzemplarz:

IMG_20161021_120750

Warto było sobie przypomnieć, bo opary czasu trochę przyćmiły fabułę. I znów trochę mną wstrząsnęło, że tak naprawdę to profesor Lidenbrock nie osiągnął swojego celu. Ale jak to ktoś powiedział, nie liczy się cel, tylko droga.

Mam nadzieję, że krowiszony o tym nie wiedzą. Bo mają przejść na drugą stronę na pastwisko, a nie pętać się po drodze do Janikowa…

przeciwwaga

 Jakoś tak gumę we Władku złapałem. Na szczęście przednią i na szczęście mam tura. Trzeba załatać. No to przeciwwaga na tył, żeby łatwiej poszło i widły w ziemię. Stękło, jękło i poszło. Ale żeby Sulejmana nie przeciążać, trzeba trochę masy na tył dołożyć. Co by tu… Misiek, pomóż! Misiek przyszedł i przytrzymał traktor:

IMG_20161014_133942

No tak to można robić:) Załatane przy kociej pomocy i znów działa:)

Po ostatnich zawodach doszedłem do wniosku, że oprócz noża i kombinerek w lesie potrzebny jest jeszcze zestaw stolarski…

IMG_20161015_102950

Bez dłuta i młota jak na gumnie bez kota;) Takie nowe przysłowie się ukuło:)

Nawet na serię zdjęć się załapałem w R-N;)

14701007_1134262456684497_5237373876665603165_o1

Jak widać łokieć mógłby być jeszcze trochę niżej, chyba powieszę na nim jakąś przeciwwagę albo Miśka poproszę, niech przytrzyma;)

Zimno się zrobiło…

Śliwka

Wariacki poranek był wczoraj. O 6:01, gdy we śnie zjeżdżałem motorem z krawężnika, otrzymałem informację ze świata rzeczywistego, że na 6:00 Młoda ma być pod szkołą bo na wycieczkę jedzie. Efekt był taki, że gdy następnym razem spojrzałem na zegarek, była 6:12, a ja byłem w połowie drogi powrotnej ze szkoły. Na szczęście odjazd mieli o 6:15:)

Wcześniejsze śniadanie i rozważania przy oknie jadalni: co ta krowa tak leży w wierzbie. No to trzeba iść sprawdzić, choć zimno. Ano leży, bo rodzi. Właściwie to już urodziła, wylizała i wstała. Małe pokicało, pozwoliło sobie zajrzeć pod ogon i postanowiło odpocząć, bo ten świat męczący jest:

IMG_20161013_105356Zmarzłem, wróciłem więc do domu na rozgrzewkę. Kieliszek czegoś mocniejszego jest na rozgrzewkę akuratny, a przy drugim można pomyśleć nad imieniem. Jakby tu to dziewczę nazwać, myślę sącząc kolejnym haustem śliwowicę. No jak to jak? Śliwka:) Pierwsza po limuzynie:)

fuck you, racoon…

Jakaś taka spokojna niedziela była. Siedzi sobie człowiek przy kawie, kulturalną konwersację z Sąsiadem prowadzi, a tu za oknem cichcem jakieś bydlę przemyka. Ni pies, ni wydra, ledwo kuśtyka. Noż pewnie agresor jakiś kurze jajca kradnący. Wypadłem, żeby zwierzaka skłonić do opuszczenia terenu prywatnego. Zobaczył mnie i zaczął się nieśpiesznie oddalać. Kopem bym pogonił, ale odwrócił się i zębiska na mnie wystawił. O, toś ty taki? Spierdalaj szopie, jak mawiali indyjscy amerykanie. Pacnąłem go w czapkę. No z bliska to nie szop, tylko jenot jakiś syfiaty:

IMG_20161009_115253

Zwierzak zakleszczony, wyleniały i ledwie żywy. No to teraz już zupełnie nieżywy. Profilaktycznie nie dotykałem i z wapnem zadołowałem, coby domowy zwierzyniec się nie interesował. Reszta niedzieli przebiegła już raczej spokojnie…

 

A jakby ktoś miał ochotę na ambi…walentny film, to polecam Częstotliwości (OXV Manual) z 2013. Do połowy nudny, potem się rozkręca, ale tematycznie jako całość niezły.

GKS

 Jakiś czas temu M wydzierżawił ode mnie dwie działki. Umówiliśmy się, że przywróci im status ziemi ornej. W pierwszym roku dzierżawy wszystko wyglądało poprawnie. W drugim już miał kilkumiesięczną obsuwę z płatnością. W trzecim zanosiło się na kolejną obsuwę, więc rozwiązaliśmy umowę. Przy okazji wyszło, że zamiast przywracania tam GO, M wsadził ptaki. Czyli postanowił mnie wyruchać. Stąd G. Ponieważ zależało mi na bezkonfliktowym przekazaniu zobowiązań następnemu dzierżawcy, zmilczałem. Jako, że nie chciałem zaogniać stosunków, napisaliśmy zobowiązanie, w którym M ma kosić zgodnie z pakietem, a ja mu za to zapłacę po dopłatach. Ale jakieś przeczucie wysłało mnie na rzeczone działki. To co zobaczyłem skłoniło mnie do zawezwania drzewoznawcy…

IMG_20160803_142215

Drzewoznawca określił termin ostatniego koszenia na 2-4 lata temu. Czyli średnio zgodnie z ptasimi założeniami. No to zaproponowałem M spotkanie, celem wyjaśnienia zaszłej sytuacji i określenia wysokości rekompensaty.

M zaskoczył mnie w ziemniakach. Jak napomknąłem o co chodzi, chamstwo i prostactwo z niego wylazło. W sposób wiatrakopodobny zaczął mnie oplwociniać krzycząc, że się migam, po czym poinformował mnie, co to on nie doniesie do skarbowego i agencji. Zasugerowałem mu więc wyniesienie się z mojej ziemi. Stąd K.

Jako, że M , jako S, nie wywiązał się z terminu zobowiązania, poinformowałem agencję o opóźnieniu i wziąłem się za te działki. Momentami widać było granice, gdzie coś było robione w zeszłym roku a gdzie już M olał:

 

IMG_20161003_131033

 Na koniec zostawiłem staw okresowy zwany bagienkiem. Było… miętko;)

 IMG_20161004_1650331

 Nie mniej jednak dało się. No bo wystarczy chcieć;) A jak się komuś chce to tytuł rozszyfruje tutaj: http://agronauta2.blox.pl/2011/08/gej-kapus-i-szuja.html