Momssen

Wiosna idzie. Czuć na każdym kroku. Nawet koty wykazują daleko idący optymizm – polując na ptaki czają się w gąszczu traw, które dopiero nastaną:IMG_20170215_094938

No dobra, tam jest po prostu ciepło, bo to dekiel od oczyszczalni;)

Co nie zmienia faktu, że wiosennie dziś było. Przy okazji naprawiania ogrodzenia pojeździłem z końmi…

IMG_20170216_084447

Były chwile, że czułem się jak Pratt w Jurajskim. No ale skoro on miał raptory, a ja koniowate, to niech mi będzie Momssen. Bo miałem dziś dość tlenu dla całego Koriolana;) W ogóle taki dzień roboczy miałem, gdzieś wcięło zimową gnuśność. I dobrze. Niech tak zostanie:)

7 myśli na temat “Momssen

  1. Albo powiew wiosny, albo poczucie obowiązku albo.. .zbawienne działąnie nalewek:-), ważne ,ze złapano motywację do pracy !! A mnie promienie słońca dają mi pałer. U nas tu dużo ostatnio słońca ale śniegu już nie ma. A koty marcuja na całego choć to dopiero luty , a to zawsze znak nieomylny, że zmiana nadchodzi.

    Polubienie

  2. Nalewką nazywała moja Babcia chochlę/warząchew do nalewania zupy. A nic tak nie dodaje energii do działania jak kilka nalewek gorącego krupniku:) Promienie słońca dają witaminę D – musiałbym się zagłębić w temat, żeby sobie przypomnieć, jak to się ma pozyskania pozytywnej energii którą można zamienić w pracę. Ale na pewno jakoś się ma:) U was czyli gdzie? A co do kotów, to tak, kotów nie oszukasz: babcia-uleczka.blog.onet.pl/2010/02/28/kotow-nie-oszukasz-wiosna-idzie/ 😀

    Polubienie

  3. Szanowni Państwo Znajomi wprawdzie napisalna etykietkach, że to wino domowe ale to co samemu robione na owocach nazywa się nalewką. Krupnik, racja ,najpyszniejsza zupa zimowa,często gotuję. dziękuję za linka do bloga, ciekawy ,o kotach to ja mogę w nieskończoność ,zawsze jakieś są w naszym domu, aktualnie 10 smoliście czarnych,raczej ogrodowce, latem w ogrodzie ,zimą w ogrzewanej piwnicy mają swoje łóżeczka wymoszczone suchymi liściami. Dwa oswojeńce mają zaszczyt być dopuszczone na salony:-)).W końcu trzeba kogoś pogłaskać:-)) Gdzie? oczywiście w Polsce, dość jednak daleko od Was, południe. Pozdrawiam!!

    Polubienie

  4. Wina domowe w tym przypadku wygląda na nazwę serii produktów. Tym bardziej, że o ile cykl produkcji własnych nalewek nie jest mi obcy, to trudno nazwać „nalewką” śliwowicę powstałą w wyniku destylacji. Ale nazwy nazwami, a smak i moc to zupełnie inna bajka. Zresztą – znawca alkoholi ze mnie żaden. Bloga podesłanego nie znam, po prostu to pierwsza pozycja jaka wyskoczyła przy podaniu poszukiwanej frazy. „Dość daleko na południe” sugeruje tytułowy Grójec. Był czas że przejeżdżałem tamtędy dwa razy dziennie:)

    Polubienie

  5. Ze mnie tym bardziej żaden znawca bo ani kropli mleka, ani kropli alkoholu do ust nie biorę. O wodzie ognistej nie lubię dyskusji, jestem DDA i boję się o każdego i rodzinę jego w tym temacie. Dobrze Autor namierzyl abonenetkę ,miłego dnia!!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s