Youngblood

Dzień pod znakiem bólu głowy. Aczkolwiek zaczął się bez. Cieplej niż zwykle, co tam będę uszankę zapinał pod brodą. Poranne karmienie zaczynam od kotowatych, na sucho. Potem kundle. Bryś nakarmiony, Bigos nakarmiony, idę do Dropa. Widzę oblodzenie, ale widzę to codziennie. Jest poślizg, wyprowadzam i już, już jestem w pionie gdy łapię kolejny brak tarcia. Walę się w tył jak, kurde, na kreskówce. W trakcie tegoż walenia niezapięta uszanka leci w kosmos i walę potylicą w oblodzone płytki. Normalnie jak na tytułowym filmie o hokeistach. Chwilę leżę, czekając na ból. Nie dał na siebie długo czekać, to dobry objaw. Zbieram się z ziemi, zygzakiem częściowo planowanym kończę wstępne karmienie. Wiem, że będzie długo bolało. Żeby zabić czas, nabieram do wiadra piasku i niweluję zagrożenie – ja, jak ja, gleba jest do przyjęcia, ale lepiej żeby któraś z dziewczyn nie poszła w moje ślady. Szlak wzdłuż koziarni, już po piaskowaniu, wygląda tak:

IMG_20170217_071459

Co bardziej spostrzegawczy zauważą resztki psiego żarcia którego już nie dałem rady pozbierać.

Z tępym bólem głowy jadę do dentysty, jest mi wszystko jedno. Kukułka robi to co zostało do zrobienia, na jakiś czas wystarczy.

Powrót do domu, reszta obowiązków, wyprawienie dziewczyn do wielkiego miasta, jeszcze trochę łażenia przy samochodzie, zwierzakach, piecu i… fajrant. A na fajrant Rogue One. A jutro na zawody. Mam nadzieję, że już bez tego tępego łomotu we łbie…

5 myśli na temat “Youngblood

  1. Ojej ,to już niepokojący wpis, to już nie ból głowy po winku, to już nie żarty. Proszę się obserwować kilka dni, a nawet kilka tygodni – jakieś zawroty głowy, bóle, nie lekceważyć!!!!!! Bardzo mi przykro, ta aura niebezpieczna, u nas też megaślisko, pada deszcz i w połączeniu z zamrożoną glebą powstaje lodowisko. A mądry Polak posypuje po szkodzie:-))).Zdrowia!!!!!!!!!!!!

    Polubienie

  2. OK:) Pojechałem na zawody, a to oznacza wyjazd o 6tej rano, powrót wieczorem i doczołganie się do łóżka. Nie było czasu na siedzenie przed kompem. Rtg warto zrobić tylko sytuacja tego nie wymagała (wstrząśnienia nie było), a poza tym takie coś wymaga czasu i poświęcenia co najmniej całego dnia – to nie miasto, gdzie po prostu idę i robię.

    Polubienie

  3. Żyjesz, ptakami nie rzucasz, humor Cię nie opuścił. No to luz. I mi przypomniał się upadek z 3m na zadupie. Głowa owszem zaliczyła beton. Całe zadoopie wyglądało jak potraktowane papierem ściernym. Żyję od tego zdarzenia 40+. Bez rtg. Czyli dobrze będzie. Bóbr z Tobą.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s