dupa majdziana

 Na pierwsze ligowe wczoraj pojechałem. Jako, że nie strzelałem od Wichrowa, a łuk całą zimę na strychu przeleżał, postanowiłem walnąć treningowo do tarczy. Trener się zaniepokoił, bo tkwiło tam w żółtku kilka jego strzał, ale uspokoiłem go zapewnieniem, że przecież w środek nie trafię. Pac i… obciąłem mu lotkę;) Ot, niefart, tak bez sensu trafić w środek;)

A potem trasa. Śnieg, lód, pot, krew i jak co roku „okurwa” na widok niektórych celów:

IMG_20170218_1129002

Nie powiem, miewałem przebłyski, jak tutaj na przykład (lewa dolna moja):

 IMG_20170218_1209192

Ale limit celności wyczerpałem rano na lotce trenera… Miejsca nie znam, ale daleko poza podium. Mógłbym zwalić (i zwalam;)) na długą przerwę, ból tym razem szyi po zabawie w hokeistę, stres związany ze zbyt małą ilością strzał (bo zapomniałem, że to „field” trzystrzałowy, a nie jak zwykle „3D” z 1+1) i jeszcze kilka innych rzeczy, ale nie zmienia to faktu, że dupa ze mnie i tyle;)

Wróciłem najedzony, zmęczony, uboższy o jedną całą strzałę i grot z drugiej, bogatszy o doświadczenie i wolę walki o więcej w następnych zawodach. A dzisiaj niedziela:)

4 myśli na temat “dupa majdziana

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s