jakośtak

Jakoś tak jaskółczaki mi się wylęgły na lampie w koziarni:
IMG_20170721_172312
Ponieważ nie bardzo możemy się dochować kurczaków, czas chyba pomyśleć, wzorem jaskółek, o inkubatorze.
Jakiś czas temu zadzwonił Generał, że jest koło Janikowa 6ha do skoszenia. Odmówiłem, bo mam dość roboty u siebie, tym bardziej, że tam głównie koniczyna. Ze dwa tygodnie później zadzwonił brat Generała, że jest koło Janikowa 6ha do skoszenia. Powiedziałem, co o tym myślę. Tydzień później zajechała jakaś kobita na gumno, że błaga wręcz o skoszenie 6ha botanicznej już koniczyny, a Masaj powiedział, że może ja skoszę. No dobra, pojechałem zobaczyć, przemyślałem i dałem się w to wpuścić:
IMG_20170725_184234
Niby już trochę późno i ta do niczego niepotrzebna w sianie koniczyna, ale… Jak zbiorę, to daruję sobie drugi pokos u siebie i będę miał lepsze siano. Do tego jeszcze kilka przemyśleń co może się wydarzyć – no a 6ha to nie 60a na których się ostatnio narobiłem i zebrałem 7 balotów…
Najmłodsza wyrosła z poprzedniego łuku więc sprawiłem jej nowy:
IMG_20170729_101027
Szybko dziecko załapało i pozabijało baloty dla owiec. Na śmierć;) „Niech ryczy z bólu ranny balot…” czy jakoś tak:)

Kraków

Podobnie jak w ubiegłym roku udało się wygospodarować trzy dni na wakacje. Tym razem, żeby mieć większą swobodę ruchów, pojechaliśmy pociągiem. I żeby mieć więcej spokoju, Najmłodsza dostała zajęcie;)
IMG_20170726_112456
Kilka godzin w pociągu pozwoliło zwłaszcza mnie, etatowemu szoferowi domowemu, na nadgonienie lektur – tym razem na temat początków duńskiego przejmowania Grenlandii.
Najmłodsza musiała zadowolić się jedynie zdjęcie z jej wymarzonymi konikami:
IMG_20170726_174307
Przyjdzie czas i na przejażdżkę. Na razie musi mieć o czym marzyć, kiedyś pozwolę jej dojść do tego, że spełnione marzenia nie są już takie fajne…
Po raz kolejny zajrzeliśmy do Smoga Wawelskiego:
IMG_20170727_122231
Przy okazji odkryłem biblijne skrzywienie tfurcy dzieła, bo ilość kończyn Smoga wskazuje, że jest on jakby upadłym Serafinem… No cóż, ja swoją teorię mam, a i tak Pagaczewskiemu nie dorównam;)
Fajną rzeczą był ogród doświadczeń Lema, miło spędzone dwie godzinki, choć ze względu na niedoczytanie nie zdecydowałem się na moje z kolei wymarzone womitorium pożyroskopowe. No ale jak wspomniałem, trzeba mieć o czym marzyć;)
Przy centrum M1 o dziwo znaleźliśmy jakby szczątki tym razem prawdziwego Smoka:
IMG_20170727_190346
Dzięki uprzejmości Skury nocleg mieliśmy zapewniony w bazie Obrony Terytorialnej pod Krakowem, co samo przez się było ciekawostką okraszoną motocyklowymi akcentami. Specjale podziękowania dla Magdy za opiekę zarówno kulinarną jak i przewodniczą.
Fajnie było, a jeszcze fajniej, że już wróciliśmy…

jako się rzekło…

Jakiś czas temu domek przywiezłem. Pusty bez podłogi stał i zniechęcał. Ogarnełem się i zrobiłem podłogę. Reszta zrobiła się sama i normalnie zapragnęłem tam zamieszkać;)
IMG_20170718_142308

No dobra. Rzekło się też coś o urozmaiceniu szlaku bobrowego. No to urozmaicałem go dziś w deszczu kleszczy o „kładkę” z dębowego pniaka:

IMG_20170721_155412

oraz o linoleum do przemię-szczania się między brzegami:

IMG_20170721_162733

Z czasem może jeszcze coś tam wymyślę. Na razie odczuwam irracjonalny świąd i boreliozowy „bul” głowy. Chyba czas się wykąpać, te tygodnie tak szybko lecą;)

Ewan

Beza od kilku dni była podejrzana o przygotowania do porodu. Przeczulony jestem, bo ona przechodzi ciążę bezobjawowo. No ale tym razem podejrzenia okazały się uzasadnione. Stwierdzono dziś obecność małego bulteriera:
IMG_20170721_125016
Umaszczenie malucha jakby się matka na Henia zapatrzyła, a imię po szczęśliwej odkrywczyni noworodka;)

serowanie

Wykorzystując ostatnie podrygi lata – a może nie ostatnie – zabrałem Najmłodszą nad jezioro. Raz i drugi raz. Nacieszyło się dziecko zjeżdżalnią:

IMG_20170712_125218

I lodami. I frytkami. I wymarzło, bo przecież z wody nie wyjdzie do ostatniej chwili. I dobrze. Trzeba ją moczyć, żeby nie zabyła zimowo-wiosennego szkolenia w Termach.

Sąsiedzi z Domu pod Bocianem wpadli w szau serowania. Postanowili zachwycić nas i nie tylko nas wyrobami swemi i degustatorium zorganizowaliśmy:

IMG_20170715_173113

Fajnie było, jednogłośnie zwyciężył ser chałwowy, który był już prawie sernikiem. Okrasiliśmy spotkanie rusztem kiełbasianym oraz paletą wędliniarską, o alkoholach nie wspomnę. Bo zazgrzytałbym zębami z niepicia.

A dzień kolejny to najazd młodzieży trójjęzycznej wymyślony przez Młodą.

IMG_20170716_142726

Mimo syndromu Alibaby, bo rozbójników było coś koło czterdziestu, strat większych nie stwierdzono. Jak młodzież się trochę wyszumiała, zabrałem ich do bobrów żeby czas uatrakcyjnić, bo ileż można jeść i piłkę męczyć. Przy okazji dało mi to do myślenia, że ścieżkę edukacyjną przy bobrach trzeba urozmaicić o jakowąś kładkę i linę do przemieszczania się na drugą stronę rozlewiska, żeby nie wracać tą samą drogą, co przy osiemdziesięcionodze jest nieco kłopotliwe.

Praktycznie codziennie pojawiają się turyści zapowiedziani lub nie. I dobrze, coś się dzieje. Zwykle szukają ciszy i spokoju.
No tak. Kiedyś to tu była cisza i spokój…

lipcowanie

Jako, że wakacje się zaczęły, trzeba to jakoś uczcić. Na przykład liźnięciem wielkiej wody we Fromborku:
IMG_20170629_123422
Fajnie było, choć na koniec burza nas przegoniła:)
Z ciekawostek turystycznych to trafili do nas samodzielnie goście z zagranicy:
IMG_20170630_210359
Ja to ogólnie antypatię mam jakąś do Litwy od czasu Truskavy, no po prostu nie lubię tego kraju i już. No i po tej wizycie nic się nie zmieniło – litewska rodzinka tylko utwierdziła mnie w niechęci. No ale gość w dom, wiadro wody i tak dalej…
Na targi do Ostródy pojechaliśmy też. Z Sąsiadami. Ach, cóż to były za targi:) Smaki tysiąca jezior czy cuś… Największą atrakcją były chyba te babcie:
IMG_20170702_113006
Szczerze mówiąc to cowtorkowy targ w Ornecie jest bardziej wypasioną imprezą od tych ostródzkich rozreklamowanych „targów”…
Potem skok do drugiego domu na chwilę, a w drodze powrotnej telefon. Jakiś „akwizytor” uparł się poinformować nas o nowych „sposobach” koszenia. Dobrze, że był uparty i nie dał się spuścić. Bo to nie akwizytor, tylko facet który od gościa o nazwisku Sposób wziął namiar, żebym mu łączkę skosił, na co zresztą czekałem. Ot, gadanie w samochodzie w czasie jazdy z hałasem w tle;) No to mu skosiłem:
IMG_20170704_112836
Trudna działka, ale trawa fajna. Jakby jeszcze pogoda była fajna, to by się to zebrało…
Tymczasem zebrało się na reklamę. Otablicowaliśmy się z każdej strony następująco:
IMG_20170706_105625
Pierwsze przeczytały to dziki, ale nie planowały ani noclegu, ani żarcia ziemniaków, więc poszły do lasu. I dobrze. Zobaczymy, co się dalej wydarzy.
Dziś w planie baloty u Listonosza.