serowanie

Wykorzystując ostatnie podrygi lata – a może nie ostatnie – zabrałem Najmłodszą nad jezioro. Raz i drugi raz. Nacieszyło się dziecko zjeżdżalnią:

IMG_20170712_125218

I lodami. I frytkami. I wymarzło, bo przecież z wody nie wyjdzie do ostatniej chwili. I dobrze. Trzeba ją moczyć, żeby nie zabyła zimowo-wiosennego szkolenia w Termach.

Sąsiedzi z Domu pod Bocianem wpadli w szau serowania. Postanowili zachwycić nas i nie tylko nas wyrobami swemi i degustatorium zorganizowaliśmy:

IMG_20170715_173113

Fajnie było, jednogłośnie zwyciężył ser chałwowy, który był już prawie sernikiem. Okrasiliśmy spotkanie rusztem kiełbasianym oraz paletą wędliniarską, o alkoholach nie wspomnę. Bo zazgrzytałbym zębami z niepicia.

A dzień kolejny to najazd młodzieży trójjęzycznej wymyślony przez Młodą.

IMG_20170716_142726

Mimo syndromu Alibaby, bo rozbójników było coś koło czterdziestu, strat większych nie stwierdzono. Jak młodzież się trochę wyszumiała, zabrałem ich do bobrów żeby czas uatrakcyjnić, bo ileż można jeść i piłkę męczyć. Przy okazji dało mi to do myślenia, że ścieżkę edukacyjną przy bobrach trzeba urozmaicić o jakowąś kładkę i linę do przemieszczania się na drugą stronę rozlewiska, żeby nie wracać tą samą drogą, co przy osiemdziesięcionodze jest nieco kłopotliwe.

Praktycznie codziennie pojawiają się turyści zapowiedziani lub nie. I dobrze, coś się dzieje. Zwykle szukają ciszy i spokoju.
No tak. Kiedyś to tu była cisza i spokój…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s