Świenty Wojciech – historia prawdziwa

Historia zasłyszana podczas prac stolarskich.
Dawno, dawno temu…
Wezwał papież braciszka Adalberta do siebie. Nakazał mu wyprawić się do króla polskiego Bolesława i nawracać pogan tam, gdzie on nakaże. Westchnął Adalbert ciężko, bo zjeść dobrze lubił a kraje pogańskie pewnikiem nic dobrego w tym zakresie nie oferują. Posłusznie jednak udał się na dwór Bolesława. Bolesław wnet rozwiał obawy Adalberta, ucztą sutą go podejmując. Gdy Adalbert wypoczął po pierwszym etapie podróży, wezwał go Bolesław do siebie i rzecze: „Pójdziesz, braciszku, do Prusów, Natangów i inszych Warmiaków i tam nawrócisz ich na nową wiarę, żebyśmy w nich miast wrogów sojuszników i podatników mieli. A jak się sprawisz, to nagroda cię nie minie. Bacz jednak, byś mnie nie zawiódł, bo papież papieżem, ale łeb przy samej rzyci urwę…”. Zmotywowany, zwłaszcza tym ostatnim, udał się Adalbert do kraju Prusów. Szybko udało mu się nawiązać kontakty towarzyskie, a to za sprawą konfliktu z miejscowymi rybakami, którzy pojmawszy go przed oblicze wodza swego powiedli. Wódz ów, nazwijmy go tymczasem Majtasem, jak gościa Adalberta przyjął i ucztę sowitą wyprawił. Podczas tejże uczty Adalbert z niejaką obawą skosztował nowej dlań potrawy, jaką był bobrzy ogon w potrawce. Z miejsca rozkochał się w nowym specjale. Przesyciwszy się jadłem i napitkiem legł odpocząć, a towarzyszący mu Majtas zagadnął o cel podróży. Adalbert, nieco zamroczony alkoholem, bredzić zaczął coś o nowym bogu, co to niby jest jeden, ale jest go trzech i o aniołach jakowychś, ale tak bez sensu to czynił, że wodza wraz z jego świtą ubawił. Klepnął go Majtas ręką jak wiosło wielką w plecy i rzekł: „Dziwy jakoweś prawisz, Albercik. Ni h… ci nie wierzę, ale żeś nas w dobry humor wprawił, od dziś zwać cię będziemy Wojciechem, bo gadasz ku wojów uciesze”. Zamroczony Adalbert zgodził się bezwolnie i w sen zapadł. Nazajutrz coś mu się tam kołatało, że papież kazał „wracać”, zwrócił więc część wczorajszej uczty i ku powrotowi zaczął się sposobić. Na odchodne rzekł mu Majtas: „To, czymś nas wczoraj ubawił, niech zabawą zostanie. Nie próbuj bogów naszych wygnać na poważnie, bo cię krzywda jaka spotka.” Podążył więc Wojciech na dwór Bolkowy, rozmyślając o swej misji, gdy przypomniał sobie ogon bobrowy. Ach jakżesz mu się zackniło! Co tam ten papież zlecił? Wracać? Zwracać? Aaaa, nawracać. Zawrócił więc Wojciech w te pędy i do majtasowej osady przybył. Woje ucieszyli się początkowo na jego widok, lecz gdy miast gawędy ucieszne po pijaku prawić, całkiem na trzeźwo próbował gontynę podpalić, powstrzymali szaleńca i przed majtasowe oblicze powiedli. Majtas nie przebierając w środkach strzelił go z bańki i zamknąć kazał. Pchnął niezwłocznie umyślnego do Bolesława, że wykupić szaleńca może za równowartość wagi jego w złocie. A żeby waga słuszna była, podsuwał więźniowi kąski smaczne, z ulubionym przezeń ogonem bobrowym. Nim umyślny od Bolka wrócił, Wojciech nabrał już słuszniejszych rozmiarów i co za tym idzie wagi. Jednakoż za zdrowym apetytem zdrowe ciało nie nadążało i po kolejnej uczcie serce Wojciecha odmówiło współpracy. Zasromał się Majtas okrutnie, a początkowe żądanie złota za żywego Wojciecha zmienił na srebro za martwego. Bolesław na warunki przystał i wymiany dokonano. Co było później powszechnie wiadomo – starych bogów wygnano, nowego osadzono by w jego imieniu gwałty i mordy czynić. A Wojciech, czy to spokoju zaznać nie mogąc, czy głodem tysiącletnim zmorzony, błąka się jako duch po warmińskiej ziemi i czasem miejsca bobrowe odwiedza…
IMG_20170819_124155

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s