trzecia liga

Poniosło mnie wczoraj do Wichrowa na zakończenie Ligi Północ. Nie wiem, czy Alfred zwracał uwagę bardziej dieslem czy może łuczniczym wyposażeniem…
IMG_20170923_083629
Tak czy inaczej dzik Bolek miał na to wyje…chane, bardziej interesowało go czy dzieciaki będą się stosować do zakazu karmienia czy ulitują się nad biedną świnką;)
Co do biednych świnek, to gdyby zawody dotyczyły precyzji strzału w ryj to byłbym mistrzem:
IMG_20170923_134645
Średnio byłem zadowolony z moich rezultatów, ale wystrzelałem 76%, co obiektywnie muszę uznać za dobry wynik. W oczekiwaniu na ogłoszenie wyników starcia w Wichrowie starłem się z Żelazną Damą:
IMG_20170923_153649
Tym razem Dama wygrała a ja zyskalem trzy strzały – do naprawy:/
No a potem nadeszło zdziwienie. Bo Paczek wyczytał moje nazwisko…
IMG_20170923_164915
Szczerze mówiąc to się nie spodziewalem, no ale skoro Jarzyny nie było, to ktoś musiał stanąć na podium (którego też nie było, to znaczy było – wirtualne). A potem podsumowanie całej Ligi i ponownie musiałem podnosić szczękę (dla purystów – żuchwę) z podłogi:
IMG_20170923_165930
I znów, podobnie jak w Ruciance, stanąłem obok mistrza Cejmera, choć tym razem tylko dlatego, że zdobywca drugiego miejsca był nieobecny.
Jak się już wszystko z tymi medalami skończyło i ktoś by mnie zapytał jak to zrobiłem, to zamiast powiedzieć „i żech użarł” jak Masztalski, to pewnie powiedziałbym „nie wiem, Janusz” jak ten jamnik…
A potem pojechałem do domu…

szczupaczek

Jakiś czas temu odkryłem, że nad Jeziorem Łabędzim pojawiają się wędkarze i coś tam sobie łowią. Dopóki nie leźli na moją część jeziora, olałem, bo do wędkarstwa mam stosunek obojętno-niechętny. Ale zdarzyło się jednemu dziadkowi wleźć na mój teren, więc opieprzyłem. Położył uszy po sobie, przeprosił, bo on tak z przyzwyczajenia, bo to jego rodzice? dziadkowie? sprzedali to gospodarstwo moim rodzicom. A niech se łowi, ponoć szczupaczki tu są. Po południu poszedłem doń raz jeszcze i zastałem zgromadzenie:
IMG_20170828_182330
Panowie nieco się burzyli, że im zdjęcia robię, że ja tu przyjechałem a oni się tu urodzili itede. Pomyślałem sobie, że teraz tu umrzecie, ale po zastanowieniu doszedłem do wniosku, że drobny pijaczek (jak się później okazało syn „dziadka”) ani tym bardziej szczyl o uśmiechu debila robiący mu za publiczność (jak się później okazało siostrzeniec „dziadka”) nie są warci by z ich powodu dokonywać istotnych zmian w życiu. Wyprosiłem więc towarzystwo z pastwiska i zgodnie z obietnicą postawiłem wczoraj tabliczki zakazujące wstępu na teren prywatny.
Przy następnej rozmowie z „dziadkiem” (coś czuję, że on może być w moim wieku…) przebąkiwał, że ktoś drygawicę postawił. Jako, że czatowanie na kłusownika to takie wróżenie z fusów dla kogoś kto nie ma nic lepszego do roboty, wysłałem łódź patrolową z załogą w osobach siostry i szwagra, coby blachą teren przeszukali, sieć znaleźli i zniszczyli, przy okazji niechby i szczupaków nałapali. No ale ani sieci, ani szczupaków nie znaleźli, jedynie szwagier przeziębienie pogłębił. Nazajutrz rodzinka się zabrała z powrotem do Sosnowca:
IMG_20170909_094938
Łowić nie lubię, ale polowanie na kłusownika polegające na czatowaniu z giwerą i powrót do domu z grzybami też mnie już nie kręci. Bo grzyby jak mnie widzą z bronią to podnoszą wysoko sombrera i klną po hiszpańsku jak Szyk w polu. No i jak ich wtedy nie zabijać?
IMG_20170909_192619
Tak tak, nawet jajka ze strachu znoszą…
Wracając do szczupaczków: jako, że dziś niedziela, sensowna pogoda, to i myśliwych spodziewać się można było. Postanowiłem sprawdzić naocznie, jaki mają stosunek do tabliczek informacyjnych i wybrałem się łódką na ryby, coby z wody własnom piersiom kaczuszek bronić. No i wędkę wzięłem. I, o dziwo, po raz pierwszy od lat… 28, złapałem szczupaczka:
IMG_20170910_082333
A po chwili jeszcze jednego. O ile ten sprzed lat był słusznych rozmiarów, to drugi i trzeci dopiero się chyba od szczupaczycowej piersi oderwały, dlatego uwieczniłem, buzi i do wody. A potem do domu, bo i myśliwi albo nie dojechali, albo nauczyli się czytać i odjechali.
Plan na niedzielę: projekt ganek, podprojekt podłoga.

bóbr wrześniowy

A tak sobie poszedłem ponegocjować wysokość tamy. Niemałym zaskoczeniem było dla mnie to, że tym razem negocjator strony przeciwnej pojawił się osobiście:
bóbr wrześniowy
Na zdjęciu powyżej płynie ustalić stan faktyczny. Na filmie poniżej wraca zajumawszy skądś gałązkę jarzębiny:

Akcja rozgrywa się do piętnastej sekundy, potem można sobie darować: ani się nie potknąłem, ani słowem wulgarnym nie splamiłem, a i negocjator się nie pokazał. Niemniej jednak wiem gdzie urzęduje – tym razem bezpośrednio na moim terenie, czyli taki „beaver mine”.

narkopat

No i wakacje się kończą. Wymieniłem Młodego na Młodą. Jakoś specjalnie nie było okazji, żeby z nią siedzieć i pilnować, żeby się nie nudziła, ale udało się wyciągnąć dziewczynki na zamek:
IMG_20170829_143739
Z niejakim zaskoczeniem stwierdziłem, że lidzbarska budowla zyskała od czasu mojej ostatniej tam wizyty z dzieciakami. Nie jest nudno i bylejako jak kiedyś, jest na czym oko zawiesić, nawet można natknąć się na rycerza Jedi…
IMG_20170829_155211
A po zamku lody i powrót do domu, gdzie czekała niespodzianka;)
IMG_20170829_173400
Nieco wcześniej niż to wypada z kalendarza, korzystając z obecności wszystkich zainteresowanych, zrobiliśmy dziewczynkom „piętnastkę”;)
W sumie było to też pożegnanie, bo nazajutrz zapakowałem Młodą do wenciaka i kurs na południe. Z przystankiem na YSFestiwal w Wawce:
IMG_20170830_122951
Potem poturlaliśmy się dalej. Rano odstawiłem Młodą do domu i skoczyłem dalej na południe, zobaczyć profesjonalny sklep wędliniarski wraz z niezwykle atrakcyjnym zapleczem…
IMG_20170831_095849
Przy kawie z właścicielem stwierdziłem, że skoro mam 15km do Cieszyna, to może…
IMG_20170831_103252
No i obkupiłem się czeskim towarem trudno dostępnym w Polsce. Potem jeszcze raz do Tychów, po Młodego, który zapragnął odwiedzić Dziadków. Posiedziałem z nimi chwilę, ciesząc się chwilą…
IMG_20170831_125236
…i babcinym obiadem;)
Nadszedł czas powrotu do domu. +30 stopni i korek TIRów spowodowały ucieczkę z głównej trasy. Wspomnienia musiały wziąć górę nad planem podróży, bo ni stąd ni zowąd znalazłem się w miejscu, gdzie nie byłem od baaaardzo dawna:
IMG_20170831_142430
No skoro już tu jestem, to zajrzę do następnego Dziadka:
IMG_20170831_144349
Potem już bez zdarzeń wartych uwagi dotarłem rano do domu. Rozdałem upominki i spać.
IMG_20170901_094011