w dupie

Tydzień rozpoczął się tak, że nie mogę się doczekać końca.

[cenzura] Wychodzę rano na gumno, a psu sterczy spod ogona czerwone cuś. Ani chybi odbyt raczył się wynicować. A nawet odbytnica. No to mam problem. Psa do wanny, wymyłem, nasmarowałem, udało się zapakować z powrotem. Na chwilę. Po chwili plum – i znowu. Nosz kurde, u cielaków jest łatwiej. Wsadziłem wystającą prostnicę ponownie w dupę, razem z palcem i mimo protestów młodzieńca jakoś ułożyłem. Trzyma się. No to teraz dietka i zobaczymy. No, niedługo potem zobaczyłem:

[cenzura]

Hmmm. Ani chybi operacja by się zdała, ale w warunkach polowych i to u takiego malucha to ja nie bardzo. Telefon i dzwonimy. Górowo odpada. Bartoszyce też nie bardzo, sugerują Olsztyn. Taaa, a ja nie mam co robić tylko na uczelnię jechać. Dzwonię do Pawła. A jaki piesek? się pyta. No to mówię jaki. A on na to, że jak to nie cenny rasowiec, to żebym dał spokój, bo mnie fachowcy z torbami puszczą, a rokowanie jest złe. No kiedyś też takie coś już słyszałem… Czyli jestem zdany na siebie. Czyli jestem w dupie. Ale powalczymy. Może się uda.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s