australian closed

W styczniu zarezerwowała u nas pokój para z Australii. Podziwiałem ich precyzję, podejrzewając, że przyjadą z Australii na rowerach i wycelują akurat w ten konkretny dzień żeby do nas przyjechać. Niewiele się pomyliłem.

Dwa dni przed przyjazdem Jane potwierdziła mailowo przybycie ze wskazaniem na godzinę 15tą. Łał. Ok, czekamy. Sobota, 15:00 – nie ma ich. Spokojnie, przy takim dystansie jestem w stanie wiele wybaczyć. Godzina 16:00 dzwoni telefon. +61, więc ani chybi australijska komórka. Odbieram, Jane informuje mnie, że jej mąż zgubił lub skradziono mu portfel i są aktualnie na Policji w Górowie Iławeckim. Pyta, czy mogę im jakoś pomóc. Pewnie, już tam jadę. Biorę Ewcię jako wsparcie. Dojeżdżamy i widzę dwójkę rowerzystów pod zamkniętym posterunkiem. No co, sobota po południu;) Ale po powitalnych uprzejmościach Jane informuje mnie, że policjant już był, coś tam spisał, gdzieś pojechał i mają na niego czekać. Ok, czekamy razem. Po kwadransie dochodzę do wniosku, że to bez sensu, pakuję Jane z rowerem i bagażami do Musiołka, na miejscu zostaje Graeme z Ewcią. Dojeżdżam do domu, dzwoni Ewcia, że policjanci już są. Wypakowuję Jane i wracam. Dojeżdżam i widzę Graeme, Ewcię i czterech policjantów pod zamkniętym posterunkiem. Czekamy aż ktoś przywiezie klucze. W międzyczasie jeden z policjantów zwięźle komunikuje przez komórkę, że „ojebali Australijczyków na naszym terenie”. Po kwadransie jeden z policjantów wsiada w samochód, za chwilę wraca z kluczem od posterunku. Siadamy w jednym z pokoi i czekamy. Ustalam, że czekamy na policjantów z Bartoszyc i tłumacza – chyba z Braniewa. No to czekamy. Wbrew pozorom niedługo. Pojawia się kilku nowych policjantów i policjantka, tłumaczka, nawet normalny duży radiowóz. Robi się tłoczno, jako najmniej zainteresowany opuszczam pomieszczenie z Ewcią i dwoma policjantami i czekamy na efekt przesłuchania. W międzyczasie dowiaduję się, że komendant postawił na nogi wszystkich dostępnych policjantów, bo gdzieś „na łączach” nałożyło się kilka komunikatów i dotarła do niego wersja, że „w Górowie pobito i okradziono obywateli Australii”. Łał. Lubię ciszę i spokój, ale czasem znaleźć się w centrum takiej jatki też jest fajnie;) Nagle z „pokoju przesłuchań” dobiegają radosne okrzyki. Zaglądam, a tam Graeme radośnie informuje mnie, że dzwoniła Jane i zgubiony portfel znalazła w ich bagażu. Jestem pełen podziwu dla skuteczności górowskiej Policji – serio. Dla bartoszyckiej zresztą też. Wracamy do domu w asyście policjantów, którzy muszą naocznie upewnić się, że zgubiony portfel rzeczywiście się znalazł. Znalazł się. Potem było już miło i spokojnie, goście z Australii odreagowali stres przy butelce wina, rano nie szczędzili nam przeprosin i podziękowań, wogóle było ach i och. Po czym ruszyli w dalszą drogę…

IMG_20180506_101607

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s