Zanim powiesz „wypierdalać”…

Najpierw pozbierałem pieczarki:

img_20181007_092341_8

Potem wpuściłem tam krowiszony, żeby nie płakały. Następnie zacząłem sprawdzać prąd, żeby się nie zdziwić. Zdziwiły mnie pojedyncze strzały na Będzim. Poszedłem sprawdzić, czy to jakiś młodzian się nie zagalopował, ale nie, to stała ekipa, tylko kaczuszek mało. Podzieliłem się sytuacją i przemyśleniami, na co Janusz wyciągnął telefon i zadzwonił do Krystyny. A co go to obchodzi, że jest niedziela rano. On chce uzyskać informacje. Wpisał mnie w telefon i obiecał dać znać jak tylko czegoś się dowie. Czterdzieści minut później zadzwonił z wiadomościami uzyskanymi z „góry”. Pozytywnymi.

W sumie nie robi na mnie wrażenia postawienia na nogi Dyrektorki Szpitala przez Dyrektora Sanepidu w niedzielę rano. Robi na mnie wrażenie, że jestem wpisany w jego telefon pod hasłem „Tata Ani”. I to mimo tego, że poznaliśmy się dawno temu jak kazałem mu wypierdalać z mojego terenu…

Jedna myśl na temat “Zanim powiesz „wypierdalać”…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s